Organizm ludzki jest jak wielka bateria w której gromadzi się duża ilość energii, dzięki temu zachowujemy dobry nastrój, mamy motywację do działania i chce nam się żyć. Najłatwiej ładujemy się dzięki naszej wewnętrznej baterii słonecznej, do której wiosną i latem dociera najwięcej promieni, dodając nam energii na czas, w którym słońca będzie znacznie mniej. Taki zapas zgromadzony wcześniej często wystarcza nam na jesienne dni, niestety bardzo często brakuje go w czasie zimy. Czujemy wtedy duże zmęczenie, nasz nastrój spada, jesteśmy znudzeni i zrezygnowani. Jak zatem zmienić ten stan, kiedy brakuje słońca? Poniżej kilka propozycji.

 

Jak nie słońcem, to jedzeniem! – dieta w zimowym czasie jest bardzo ważna, nie mówię jednak o odchudzaniu, co o tej porze roku jest, mówiąc delikatnie, nie najlepszym pomysłem. W tym mrocznym zimowym czasie organizm potrzebuje regularnych dostaw energii, zatem nasze posiłki powinny być częstsze, bogate w witaminy i mikroelementy, które w tym okresie są znacznie bardziej wskazane. W naszym jadłospisie powinny znaleźć się warzywa i owoce, głównie te bogate w węglowodany i witaminy A i C. Jeśli potrzebujesz szybkiego zastrzyku energii – zjedz banana lub wypij kawę, choć z tą trzeba bardzo uważać, ponieważ w zbyt dużej dawce może obrócić się przeciwko nam i wesprzeć siły zła, rozciągające nad nami dodatkową warstwę mroku. Jeść, jeść, jeść, a co z „pozimowym brzuszkiem”? Spożywaj naturalne „owocowo-warzywne” węglowodany, dzięki czemu nie będzie powstawał w zastraszającym tempie, a potencjalną zimową oponkę można zredukować poprzez codzienne ćwiczenia fizyczne, o których za chwilę.

Ładuj „na wyłączonym” – ludzie, inaczej niż baterie telefonów ładują się kiedy są … wyłączeni, czyli śpią. Sen jest jedną z podstawowych form regeneracji energetycznej naszego organizmu, ważne, żeby w tym trudnym zimowym czasie wcześniej chodzić spać. Naukowcy twierdzą, że między godz. 0 a 5 nasz organizm regeneruje się najlepiej, warto zatem w tym czasie skorzystać z dobrodziejstwa natury i … spać! To gdzie i w jakich warunkach śpisz, też ma znaczenie, zadbaj o świeże powietrze w pomieszczeniu, a na noc zmniejsz ogrzewanie, dzięki temu zyskasz nie tylko regenerujący sen, ale i kilka złotych więcej w kieszeni!

Regeneruj baterię – każde ogniwo, prędzej czy później potrzebuje dodatkowych zabiegów, żeby móc funkcjonować poprawnie. Nie inaczej jest w przypadku „ludzkiej baterii”, nie możemy zapominać, że dieta i sen to nie wszystko, w okresie zimowym warto też zastosować inne źródła wsparcia energetycznego i poprawić możliwości naszej wewnętrznej baterii. Żeby poczuć się lepiej i pobudzić nasz organizm do życia wprowadź do swojego codziennego rozkładu zajęć spacery na świeżym powietrzu, najlepiej połączone z prostymi ćwiczeniami fizycznymi, można do tego wykorzystać coraz liczniej pojawiające się, bezpłatne, siłownie zewnętrzne z okolicznego parku. Jeżeli obawiasz się takich arktycznych treningów, możesz je wykonywać w domu lub profesjonalnej siłowni pod okiem trenera. Zapobiegniesz dzięki temu pozimowych trudności z dopinaniem spodni i zapewnisz sobie dodatkowy przypływ energii dzięki reakcjom hormonalnym Twojego organizmu!

Absorbuj energię z otoczenia – wyższością ludzi nad bateriami jest między innymi zdolność do zwalczania zmęczenia i absorbowania energii z otoczenia. Jeśli nasze dotychczasowe zabiegi nie przynoszą skutków dobrze jest zmienić coś w naszym otoczeniu. Czasem wystarczy przemeblowanie, czasem zakup nowego mebla, ale może zdarzyć się sytuacja, że potrzebna będzie zmiana całego otoczenia, wtedy najlepszym pomysłem jest urlop w miejscu do którego rzadko jeździmy. No ale co zrobić jeśli nie stać nas na taki wyjazd? Nic prostszego, wyjedź do pracy za granicę! Zyskasz w ten sposób pieniądze i zmienisz swoje otoczenie, a zimowe przemęczenie … a co to takiego?

Walka z zimowym obniżeniem nastroju i przemęczeniem nie jest walką z wiatrakami, naprawdę możemy sobie w łatwy sposób z nimi poradzić, zwłaszcza stosując się do powyższych zaleceń! Powodzenia we wprowadzaniu zmian w życiu i niech moc będzie z Tobą!

Autor: Bartosz Fiszer